fbpx

Blog

jstudio.net.pl / Blog  / Ślub w Genewie i sesja w Alpach – M & S

Ślub w Genewie i sesja w Alpach – M & S

Czerwone usta, biała garsonka, szpilki i róże w towarzystwie dobrze skrojonego ciemnego garnituru i czarnego Porsche. Trudno oderwać wzrok od tej pary! Ten ślub w Genewie i sesja w Alpach przywodzi na myśl zdjęcia z Vogue’a. Co myślicie?

Jak z okładki Vogue’a

Mówi się, że coś jest jak z obrazka. Młodzi jak z obrazka, miejsce jak z obrazka. A może jak z okładki? I to najlepiej Vogue’a! Bride-to-be napisała do mnie, że nie chce typowych ślubnych zdjęć i koniec. Ceremonia odbyła się jedynie w gronie rodzinnym i była starannie przemyślana, tak aby goście poczuli się wyjątkowo. Wszystko ze sobą grało tak bardzo, że gdy dotarłem na miejsce, rozejrzałem się, czy nie ma tu ze mną jakiegoś słynnego modowego fotografa, gwiazd ekranu i czy to na pewno ja robię tę sesję? Fotografów z Hollywood nie było, ale za to były dwie gwiazdy – Marta i Simon.

Ona w prostej, ale szykownej białej garsonce i szpilkach od Jimmy Choo. Na jej ramiona opadały długie, falowane pięknie mieniące się w słońcu. Mocnego akcentu dodawała czerwona szminka i okulary przeciwsłoneczne. Brakowało tylko małego pistoletu ukrytego pod podwiązką – wyglądała jak milion franków szwajcarskich lub jak silna i nowoczesna kobieta Bonda. Bondem był Simon – równie szykowny w swoim świetnie dopasowanym granatowym, garniturze w prążki, z hollywoodzkim uśmiechem i niesfornie opadającymi na czoło włosami. Po publikacji zdjęć tej power couple, spoglądałem na wystawy kiosków czy czasami nie ma ich na okładce najnowszego Vogue’a, czy innego luksusowego magazynu 😉

Ślub w Genewie

Ślub był bardzo kameralny. Odbył się w eleganckich, wyłożonych drewnem wnętrzach urzędu przy Rue de la Mairie, w Genewie, który do całej koncepcji pasował idealnie. Po ślubie popłynęliśmy łódką do parku nad Jeziorem Genewskim lub jak kto woli Lac Léman – Jezioro Lemańskie, które jest na tyle nietypowe, że jego jedna połowa znajduje się we Francji, a druga w Szwajcarii. A ponadto, kadr dopełniają Alpy i łańcuch górski zwany Jurą. Po sesji zdjęciowej z rodziną pojechaliśmy do malowniczego hotelu w Villars-sur-Ollon- Chalet RoyAlp z widokiem na Mont Blanc. Brzmi jak scenariusz nagrodzonego Oscarem filmu, prawda? 

Sesja w Alpach

Nasza sesja ślubna w górach była wyjątkowa. Wystarczy wspomnieć, że nie było białej sukni, welonu, ani wschodu i zachodu słońca. Była za to Marta cała na czarno, sportowy samochód, za którego kółkiem siedział pewny siebie Simon. Szczęśliwie zakochani. A w tle niebotyczne, pokryte śniegiem Alpy. Mogliby równie dobrze reklamować najnowszą kolekcję Prady, ekskluzywną biżuterię, najnowszy model Porsche, a równie dobrze mogliby grać w filmie. W tej produkcji szczęśliwemu mnie przypadłyby zdjęcia, do których oglądania zapraszam Was w tym momencie 🙂 Marcie i Simonowi jeszcze raz dziękuję za zaufanie i świetnie spędzony czas!

Garsonka: RACIL

Okulary: Illesteva

Buty: Jimmy Choo

Fryzura i makijaż: Hairmania.ch

Garnitur: Ralph Lauren

Buty: Crockett & Jones

Jeszcze jedno!

Z muzyką ogląda się lepiej, więc wciśnij PLAY poniżej 🙂